powrót do Aktualności

Miód. Pierwszy dodatek paszowy dla pszczół w UE. Czy warto ingerować w jeden z najbardziej naturalnych produktów?

3 września 2026

Państwa członkowskie UE wydały pozytywną opinię w sprawie zezwolenia na pierwszy dodatek paszowy przeznaczony dla pszczół miodnych. Chodzi o chelat molibdenu z EDTA, który ma być podawany pszczołom wraz z paszą na bazie cukru i służyć poprawie ich kondycji, w szczególności przeżywalności kolonii.

WAŻNE: Treści, koncepcje i opracowania publikowane przez IGI FOOD LAW stanowią własność intelektualną IGI FOOD LAW i podlegają ochronie na podstawie przepisów prawa autorskiego. Wszelkie inspiracje są mile widziane, jednak prosimy o etyczne korzystanie z naszych materiałów oraz poszanowanie praw autorskich i know-how IGI FOOD LAW.

Z perspektywy prawa żywnościowego sprawa jest jednak znacznie ciekawsza niż samo pojawienie się nowego dodatku. Molibden podawany pszczołom może znaleźć się w miodzie, a Komisja Europejska w projekcie rozporządzenia wprost przewiduje ograniczenia jego stosowania „to avoid honey adulteration” – aby uniknąć zafałszowania miodu.
Powstaje więc pytanie nie tylko o bezpieczeństwo nowego rozwiązania, ale także o granice technologicznej ingerencji w jeden z najbardziej naturalnych produktów spożywczych.

Co będzie podawane pszczołom?

Przedmiotem przyszłego zezwolenia jest chelat molibdenu z kwasem etylenodiaminotetraoctowym (EDTA), określany w opinii EFSA jako MoNa.
Molibden jest „aktywną częścią” (active moiety) preparatu i stanowi 27–31% dodatku.
Zgodnie z warunkami ocenianymi przez EFSA dodatek ma być stosowany w ilości 8 mg na ul przy jednym karmieniu, co odpowiada 2,16–2,48 mg molibdenu. Może być rozcieńczany w syropie cukrowym albo mieszany z candy bread. Nie mamy zatem do czynienia z bezpośrednim dodawaniem substancji do miodu. Dodatek otrzymują pszczoły wraz z paszą.

Molibden może trafić do miodu

Ponieważ pszczoły produkują żywność, EFSA ocenił również bezpieczeństwo dodatku dla konsumenta oraz jego możliwą depozycję w produktach pszczelich. Badano m.in. miód, propolis, mleczko pszczele, wosk i bee bread. Ostatecznie EFSA uznał, że spośród analizowanych produktów jedynym istotnym dla oceny ekspozycji konsumenta jest miód. Przy rekomendowanym poziomie stosowania najwyższa stwierdzona zawartość wynosiła 0,16 mg molibdenu/kg miodu. W scenariuszu wykorzystującym dawkę dziesięciokrotnie większą od rekomendowanej najwyższy indywidualny wynik wyniósł 2 mg/kg miodu. EFSA uznał jednak, że przy proponowanych warunkach stosowania dodatek jest bezpieczny dla konsumenta. W przypadku EDTA oraz jego głównych metabolitów wartości w analizowanym miodzie znajdowały się poniżej granic wykrywalności zastosowanych metod.

Czy pszczołom brakuje molibdenu?

To jeden z najciekawszych elementów opinii EFSA. Wnioskodawca początkowo wystąpił o zezwolenie na preparat jako dodatek żywieniowy, należący do grupy związków pierwiastków śladowych. EFSA nie był jednak w stanie potwierdzić jego skuteczności w takim charakterze. Panel wskazał, że nie przedstawiono dowodów na występowanie niedoboru molibdenu w diecie pszczół. Co więcej, potencjalnie niewielkie zapotrzebowanie pszczół na ten pierwiastek wydaje się być odpowiednio pokrywane przez molibden naturalnie występujący w pyłku, nektarze i wodzie. Nie mamy więc do czynienia z klasyczną suplementacją służącą uzupełnieniu stwierdzonego niedoboru. EFSA uznał natomiast, że podawanie preparatu w ilości 8 mg/ul ma potencjał skuteczności jako dodatek zootechniczny dla pszczół miodnych. W konsekwencji wnioskodawca zmienił kierunek procedury. Z projektu rozporządzenia wynika, że 2 marca 2026 r. wycofał część wniosku dotyczącą trzmieli, a 12 maja wystąpił o przekwalifikowanie preparatu do kategorii „zootechnical additives”, grupa funkcjonalna „physiological condition stabilisers”.

Komisja: „to avoid honey adulteration”

To właśnie ten element projektu przyszłego zezwolenia jest szczególnie interesujący z perspektywy prawa żywnościowego. Komisja przewiduje wyraźne oddzielenie okresu podawania dodatku od produkcji i pozyskiwania miodu. W motywie 6 projektu rozporządzenia czytamy: „Biorąc pod uwagę, że chelat molibdenu z EDTA ma być podawany pszczołom za pośrednictwem paszy uzupełniającej na bazie cukru, właściwe jest zakazanie stosowania dodatku w okresie, gdy na ulach znajdują się nadstawki miodowe, oraz podczas sezonu pozyskiwania miodu, aby uniknąć zafałszowania miodu.” W wersji angielskiej Komisja używa sformułowania: „to avoid honey adulteration”. Komisja sama dostrzega, że podawanie pszczołom paszy cukrowej zawierającej dodatek w okresie produkcji miodu wymaga szczególnego zabezpieczenia z punktu widzenia autentyczności miodu.
Nie oznacza to, że prawidłowe zastosowanie dodatku powoduje zafałszowanie miodu. Przeciwnie – projektowane ograniczenie ma właśnie temu zapobiegać. Pokazuje jednak bardzo wyraźnie, że bezpieczeństwo i autentyczność produktu to dwa odrębne zagadnienia regulacyjne. EFSA może stwierdzić, że ekspozycja konsumenta na molibden jest bezpieczna, a jednocześnie Komisja może uznać za konieczne ustanowienie warunków stosowania dodatku w celu uniknięcia honey adulteration (zafałszowania miodu).

Jak będzie wyglądało zezwolenie?

Zezwolenie zostanie wydane na podstawie art. 9 ust. 2 rozporządzenia (WE) nr 1831/2003 w sprawie dodatków stosowanych w żywieniu zwierząt. Nie będzie to zmiana samego rozporządzenia 1831/2003, lecz odrębne rozporządzenie wykonawcze Komisji. Chelat molibdenu z EDTA ma zostać dopuszczony jako dodatek zootechniczny – stabilizator stanu fizjologicznego. Na obecnym etapie dokument pozostaje projektem. Komisja wyraźnie zaznacza, że nie został jeszcze formalnie przyjęty ani zatwierdzony.

Komentarz dr Izabeli Tańskiej, IGI FOOD LAW

Pszczelarstwo hobbystyczne jest w Jej rodzinie tradycją od trzech pokoleń

„Miód jest produktem absolutnie wyjątkowym. I nie chodzi wyłącznie o nasze konsumenckie postrzeganie miodu jako produktu naturalnego. Jego szczególny charakter znajduje bardzo wyraźne odzwierciedlenie w prawie żywnościowym. Miód jest jednym z tych środków spożywczych, dla których prawodawca unijny ustanowił odrębne, szczegółowe regulacje. Dyrektywa 2001/110/WE nie tylko określa jego parametry jakościowe, lecz już na poziomie definicji wskazuje, że miód jest „naturalnie słodką substancją produkowaną przez pszczoły Apis mellifera” z nektaru roślin, wydzielin żywych części roślin lub wydzielin owadów wysysających żywe części roślin, zbieranych i następnie przetwarzanych przez pszczoły, składanych, odwadnianych, gromadzonych i pozostawianych w plastrach do dojrzewania. Jeszcze bardziej wymowne są wymagania dotyczące składu. Miód wprowadzany do obrotu jako miód nie może zawierać żadnych dodanych składników żywności, w tym dodatków do żywności, ani żadnych innych dodatków innych niż miód. Nie może również zawierać organicznych lub nieorganicznych substancji obcych jego składowi. Analogiczna zasada została wprost przeniesiona do polskich przepisów dotyczących jakości handlowej miodu.

Oczywiście w przypadku chelatu molibdenu z EDTA nie mówimy o bezpośrednim dodaniu tej substancji do miodu. Dodatek otrzymują pszczoły wraz z paszą. To rozróżnienie jest prawnie fundamentalne i nie można go pomijać. Właśnie dlatego jednak tak interesujące jest sformułowanie użyte przez samą Komisję Europejską. Projekt przewiduje zakaz stosowania dodatku w okresie, gdy na ulach znajdują się nadstawki miodowe, oraz w sezonie pozyskiwania miodu – „to avoid honey adulteration”.

Dla mnie to jeden z najważniejszych elementów tej sprawy. Pokazuje, że problem nie kończy się na klasycznej ocenie bezpieczeństwa. EFSA uznał stosowanie dodatku w proponowanych warunkach za bezpieczne dla konsumenta. Jednocześnie EFSA nie wykazał niedoboru molibdenu w diecie pszczół – wskazał wręcz, że ich potencjalnie niewielkie zapotrzebowanie wydaje się być odpowiednio pokrywane przez molibden naturalnie dostępny w pyłku, nektarze i wodzie. Celem tej interwencji nie jest zatem uzupełnienie udokumentowanego niedoboru żywieniowego, lecz osiągnięcie efektu zootechnicznego.
Oczywiście argument przemawiający za takim rozwiązaniem jest poważny. Straty rodzin pszczelich i pogarszające się warunki funkcjonowania zapylaczy są realnym problemem. Jeżeli bezpieczna interwencja może poprawić przeżywalność kolonii, może przynieść korzyści zarówno pszczelarstwu, jak i środowisku. Ale właśnie w przypadku miodu warto zadać pytanie o proporcjonalność takiej ingerencji. Czy odpowiedzią na pogarszające się warunki funkcjonowania pszczół powinno być coraz dalej idące technologiczne wspomaganie ich fizjologii, czy przede wszystkim ograniczanie czynników środowiskowych odpowiedzialnych za osłabienie kolonii?

I gdzie powinna przebiegać granica pomiędzy wspomaganiem pszczół a ingerencją w proces powstawania produktu, którego prawna tożsamość została zbudowana właśnie wokół jego naturalnego pochodzenia i szczególnego sposobu wytwarzania?

To pytanie może być znacznie ważniejsze, niż wydaje się dzisiaj. Pierwszy dodatek zootechniczny dla pszczół może otworzyć drogę do kolejnych substancji i kolejnych deklarowanych efektów zootechnicznych.

Dlatego najbardziej wymowne są dla mnie dwa wnioski, które generalnie się nie wykluczają:

  • EFSA: stosowanie dodatku w proponowanych warunkach jest bezpieczne dla konsumenta.
  • Komisja: jego stosowanie musi zostać ograniczone „to avoid honey adulteration”

Pomiędzy tymi dwoma stwierdzeniami znajduje się najciekawszy problem tej autoryzacji: jak daleko chcemy ingerować w proces powstawania jednego z najbardziej naturalnych i jednocześnie najbardziej szczegółowo chronionych prawnie środków spożywczych?”

IGI FOOD LAW – EKSPERCI PRAWA ŻYWNOŚCIOWEGO

Opinia EFSA 

Newsletter IGI FOOD LAW

Zapisz się, aby otrzymywać informacje o zmianach regulacyjnych, wyrokach, analizach i aktualnościach IGIFL