Etykietowanie żywności może być w Polsce kontrolowane przez kilka różnych organów, a jego poprawność zweryfikowana w świetle różnych przepisów prawa – przede wszystkim żywnościowego, ale nie tylko.
W wyroku w sprawie Lidl Italia z 30 kwietnia 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) potwierdził, że za wprowadzające w błąd oznakowanie żywności można zostać ukaranym jednocześnie:
WAŻNE: Treści, koncepcje i opracowania publikowane przez IGI FOOD LAW stanowią własność intelektualną IGI FOOD LAW i podlegają ochronie na podstawie przepisów prawa autorskiego. Wszelkie inspiracje są mile widziane, jednak prosimy o etyczne korzystanie z naszych materiałów oraz poszanowanie praw autorskich i know-how IGI FOOD LAW.
Lidl Italia sprzedawał makarony, których opakowania bardzo mocno sugerowały:
Jednocześnie pszenica pochodziła z UE i spoza UE, czyli w dużej części nie była włoska, co nie zostało przekazane konsumentowi.
Włoski urząd AGCM twierdził, że w celu przekazania konsumentowi odpowiednich informacji „ewentualne użycie surowców pochodzących z zagranicy powinno być podkreślone w równie oczywisty sposób za pomocą elementów znajdujących się w pobliżu oznaczeń wskazujących na włoskie pochodzenie danego produktu”. Taka wskazówka powinna przynajmniej znajdować się po tej samej stronie opakowania co te oznaczenia.” Uznał ponadto, że nawet jeśli informacje nie były nieprawdziwe, to sposób prezentacji opakowania mógł wprowadzać konsumenta w błąd co do pochodzenia surowca.
Można to skomentować w ten sposób: zadeklarowanie pochodzenia produktu i składnika podstawowego zgodnie z przepisami art. 23 rozporządzenia 1169/2011 może nie wystarczyć do uznania, że oznakowanie spełnia ogólne wymogi dotyczące informacji (rzetelność, pełność, nieprowadzanie w błąd).
Na Lidl nałożono karę 1 mln EUR.
Spółka Lidl Italia podniosła w ramach postępowania przed tym sądem włoskim, w szczególności, że do praktyk objętych zakresem stosowania rozporządzenia nr 1169/2011 ma zastosowanie wyłącznie to rozporządzenie, a nakładanie sankcji za takie praktyki na podstawie dyrektywy 2005/29 i kodeksu konsumenckiego nie jest dopuszczalne. Inaczej mówiąc, zdaniem spółki, szczególne przepisy rozporządzenia 1169/2011 powinny wyłączyć reżim prawny z zakresu nieuczciwych praktyk.
W efekcie do TSUE wpłynęły następujące pytania prejudycjalne (poniżej wersja skrócona w celu lepszej przejrzystości):
Trybunał stwierdził, że na pytanie pierwsze i drugie należy odpowiedzieć, iż art. 3 ust. 4 dyrektywy 2005/29 należy interpretować w ten sposób, że nie stoi on na przeszkodzie temu, by – w dziedzinie żywności – zachowanie przedsiębiorcy stanowiące wprowadzającą w błąd praktykę handlową w rozumieniu art. 6 ust. 1 tej dyrektywy mogło zostać ukarane na podstawie przepisów krajowych transponujących tę dyrektywę, w przypadku gdy zachowanie to jest również objęte zakazem przewidzianym w art. 7 rozporządzenia nr 1169/2011 i przepisami krajowymi wdrażającymi to rozporządzenie.
Trzecie pytanie TSUE uznał za niedopuszczalne, ponieważ zostało ono źle zadane i sąd włoski nie wyjaśnił, czemu miało ono służyć w rozstrzygnięciu tej sprawy.
Można zatem stwierdzić, że TSUE uznał te dwa reżimy prawne: rozporządzenie 1169/2011 oraz dyrektywę UCPD jako KOMPLEMENTARNE, a nie wykluczające się. Oznacza to zatem, że mogą one działać równolegle, ponieważ:
Wyrok TSUE potwierdza, że nawet jeśli oznakowanie żywności jest formalnie zgodne ze szczegółowymi wymogami prawa żywnościowego — np. dotyczącymi deklarowania kraju pochodzenia — nadal może zostać uznane za wprowadzające konsumenta w błąd w świetle ogólnych zasad rozporządzenia 1169/2011. Co więcej, takie działania mogą być oceniane nie tylko na podstawie przepisów prawa żywnościowego, ale również równolegle w świetle regulacji dotyczących nieuczciwych praktyk handlowych. Dla przedsiębiorców oznacza to konieczność analizowania etykiet, opakowań i komunikacji marketingowej z perspektywy różnych reżimów prawnych, a nie wyłącznie pod kątem technicznej zgodności z pojedynczym przepisem.
Wyrok pokazuje także, że obecne przepisy dotyczące deklarowania pochodzenia żywności nie eliminują istotnych ryzyk interpretacyjnych związanych z całościowym odbiorem komunikacji przez konsumenta.